Warsztat w Gdańsku o pracy ze światem i z grupami z perspektywy psychologii zorientowanej na proces. Gdy jechałam na zajęcia miałam ciekawą przygodę – jak znalazł na warsztat. Burza i poważna awaria zatrzymała pociąg w połowie drogi, już z dwu godzinnym opóźnieniem, i kilka godzin stania przed nami. Perspektywa dojechania na czas na zajęcia – malała z każdą chwilą. Nie było już autobusu, tory zamknięte. Pat. Nie było wyjścia i wraz z kilkoma kobietami pojechałyśmy do Trójmiasta taksówką, przede mną jawiła się już bowiem perspektywa odwołania warsztatu, i odrabiania go w niewiadomej przyszłości, a terminarz zabukowany. Pojechałyśmy więc, a wspólna podróż okazała się okazją do obserwacji socjologicznych. Dodam, że byłyśmy pasażerkami wagonu pierwszej klasy, którą jechałam, gdyż na 2 klasę miejsc już nie było. Jedna z kobiet twierdziła kilkakrotnie, że powinni przysłać po nas autokary, „no przynajmniej po nas, pasażerów I klasy”. Początkowo zmilczałam, uznawszy, że jest zmęczona, podróż trwała ok. 10h. Ale gdy z oburzeniem powtórzyła to po raz kolejny – nie wytrzymałam. Zareagowałam. Skąd ten pomysł? Różnica w cenie biletu to ok. 40 zł, czy ono predestynuje nas do lepszego traktowania? Do czegokolwiek? Nie miałam już siły reagować, gdy kolejna z pasażerek stwierdziła, że jesteśmy „sto lat za murzynami”. WRRR! Rasistowski tekst. Dlaczego to nie jest oczywiste? Wciąż nie jest.
Następnego dnia jadąc na zajęcia spotkałam niewidomą dziewczynę jadącą z psem przewodnikiem w trójmiejskiej skm-ce. Zrobiło mi się gorąco gdy wysiadała z kolejki – niskie stopnie, duża przerwa między poziomem pociągu, a peronem. Na dokładkę zaś wychodząc z dworca spotkałam osoby o bardzo niskim wzroście. I tak wzbogacona o przykłady z tzw. życia poszłam poprowadzić zajęcia o mniejszościach, większości, rangach, przywilejach itp. Temat pasjonujący i gorący. Grupa gdańska – świetna. O dyskryminacji i rangach mówić i pisać można długo. To co we mnie zostało to mocne odczucie, że nasz świat „napisany” jest z bardzo konkretnej perspektywy – silnego, zdolnego, heteroseksualnego, sprawnego człowieka, mężczyzny na ogół. I nie jest to perspektywa słabszego, tego, który nie dosięga. Nie jesteśmy równi, jesteśmy bardzo różni. Nieliczni z nas budzą się z poczuciem bezpieczeństwa, spokoju, zaufania. Taki stan wewnętrzny to duży przywilej. Świat piszą ci, którzy przywileje mają. A przywileje zaślepiają. I nagle zaczyna się wydawać, że oczywistością jest fakt, że skoro zapłaciłaś 40 zł więcej za bilet, specjalne prawa należą się właśnie tobie....
niedziela, 13 czerwca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz